„Niech żyją ptaki i niech ożywa ludzka wrażliwość!”

Zenon Kruczyński

Drop Otis tarda
Fot. David Kjaer

Ogromne ptaszysko. Największy w Europie. Jeden z najcięższych, latających ptaków na świecie. Wysokie na metr i więcej, niektóre samce ważą ponad 20kg i rozpościerają swoje skrzydła na blisko 2,5m. Mimo to potrzebują zaledwie kilku kroków rozbiegu, aby wznieść się w powietrze. Tam – majestatyczne – lecą zaskakująco szybko, prosto, wytrwale. Ale na podniebne manewry raczej nie mogą sobie pozwolić.

Ptaki – kwiaty. Tokujące samce stroszą swoje piękne pióra, wywijają wielkie skrzydła, rozkładają strojne ogony. Dosłownie zakwitają w krajobrazie niczym ogromne, białe orchidee. Cały czas milczą. Słychać jedynie szelest drżących piór. W każdym razie tak to sobie wyobrażamy. Nikomu bowiem nie udało się zbliżyć do tokujących Dropi.

A to jeden z najbardziej niezwykłych widoków, jakie możemy podziwiać na naszej planecie. U nas już nie do zobaczenia.

W Polsce Dropie gnieździły się po raz ostatni w roku 1986. Niestety z jedynego jaja nic się nie wylęgło. Późniejsze badania wykazały, że rozwijający się embrion obumarł. W kolejnym sezonie, w tym samym miejscu, pojawił się tylko samotny samiec…

Już w pierwszej połowie ubiegłego wieku populacja Dropi szybko się kurczyła. Mimo to prominentni myśliwi wciąż do nich strzelali. Zwykli kłusownicy i postępująca intensyfikacja rolnictwa przyspieszyły kryzys. W roku 1958 było ich 432, w 1972 – 159, w 1979 – 25.

Wreszcie (dlaczego nie wcześniej?) podjęto radykalne próby ratowania gatunku. 14 ptaków zamknięto w specjalnej wolierze w Siemianicach. Miały dać początek programowi ratunkowemu.

W nocy, 13 grudnia 1980 roku, ktoś wszedł do woliery i zabił 9 z trzymanych tam ptaków. Zginęły zatłuczone pałką.

Śledztwo umorzono z powodu „znikomej szkodliwości społecznej czynu”.

Wkrótce zgasły polskie Dropie. Z naszego terytorium zniknęła cała, odwieczna linia życia…

Wspaniały i okazały Drop – nieistniejący już dowód na to, że możemy wszystko, że jesteśmy bezkarni. Oraz – że nic nie trwa wiecznie.

23 lipca 2007 roku, wszystkie najważniejsze i mniej ważne brytyjskie media donosiły, że po raz pierwszy od 175 lat na Wyspach znowu zniósł jajo Drop. Ale trzeba było czekać kolejne 2 lata, aby 2 czerwca 2009 te same media informowały o szczęśliwych narodzinach 3 małych Dropi. 2 z nich dorosły i powiększyły niewielkie stado zamieszkujące od 2004 roku Salisbury Plain – dawny poligon, który Armia Królewska oddała… Dropiom. A wszystko za sprawą kilku pasjonatów oraz piskląt z rosyjskich inkubatorów. Ci pierwsi postanowili przywrócić Anglii wielkie ptaki. Wspierani przez rząd brytyjski, licznych – coraz liczniejszych – darczyńców i przedstawicieli biznesu, lokalnych rolników oraz Komisję Europejską, dokonali niemożliwego. Szczegóły projektu wciąż trzymane są w ścisłej tajemnicy.

Drop, gatunek niezwykle trudny i wymagający, o skomplikowanej strukturze społecznej. Długo dojrzewa, nadzwyczaj płochliwy i wrażliwy. Zagrożony wyginięciem w skali całego globu. Znowu jest lęgowym ptakiem Zjednoczonego Królestwa. Nowym emblematem hrabstwa Wiltshire oraz lokalnego pułku Armii Królewskiej. Powodem do dumy.

How about us?

Zdjęcia Marcin Nawrocki:
http://szeptynatury.blogspot.co.uk/

http://www.fotolens.pl/

Posted in: Warto przeczytać